Z 'Małym konspiratorem'...

środa, 18 listopada 2015, godz. 18:00

Mała Scena OCK

To był wyjątkowy wieczór. Marcin Orłowski zabrał członków Ostrowskiego Klubu Kolekcjonera na spacer po najnowszej historii Polski.

Czy spotkanie może mieć tytuł „Przewrotny tytuł spotkania: Genealogia kolekcjonowania, czyli zaczęło się od jednej pocztówki, jednej monety i jednego guzika, ale dziś mówimy tylko o ‚bibule’”? Może, jeżeli odbywa się w Ostrowskim Klubie Kolekcjonera, a gościem wieczoru (i zarazem autorem tytułu) jest Marcin Orłowski.

Marcin Orłowski to toruński regionalista i kolekcjoner, autor przewodnika „Stare Miasto w chwilach rozpaczy i nadziei” poświęcony historii miasta Torunia w latach 1939-1948, z ponad 100 ilustracjami z Torunia z czasów okupacji. Spod jego pióra wyszło kilka publikacji historycznych. Organizator i współorganizator wystaw poświęconych historii najnowszej m.in. w Muzeum Okręgowym w Toruniu i Dworze Artusa w Toruniu. Przez kilka lat współpracował z Ośrodkiem Karta w Warszawie oraz Biblioteką Narodową. W Ostrowie pojawił się, by zaprezentować historię wydawnictw drugiego obiegu, opierając się oczywiście o zgromadzone przez siebie eksponaty.
Nim jednak Marcin Orłowski opowiedział o swoim zbiorze, członkowie Klubu mogli zrobić „rachunek sumienia” na podstawie przygotowanej przez gościa z Torunia listy kolekcjonerskich grzechów. Na dwóch slajdach zawarł on „prawdy objawione” kolekcjonerów, do których sami nie zawsze chcemy się przyznawać. Jak napisał:

Kolekcjonujemy (collectio), żeby...
- żeby zebrać całość, żeby osiągnąć ten właśnie cel, a potem następny;
- żeby mieć coś, czego inni nie mają;
- żeby poczuć ten dreszczyk emocji, mam!;
- żeby mieć pełny obraz danej dziedziny, wiedzieć wszystko o danej sferze;
- żeby podkreślić swój indywidualizm;
- żeby nikt inny, a zwłaszcza ten „ktoś”, mnie nie przelicytował;
- żeby poznawać ludzi, którzy mają też takie samo wspaniał hobby;
- żeby inwestować w coś, czego i tak nie będę chciał prawdopodobnie nigdy sprzedać;
- żeby realizować pasję, bo kolekcjonowaniem się żyje!;
- żeby poczuć się spełnionym, wygranym;
- żeby zachować „to” dla potomności, dla rodziny;
- żeby po prostu ocalić „to” od zapomnienia.

Śmiech na sali wywołała kolejna zaprezentowana lista. Marcin Orłowski zebrał na slajdzie prawdopodobnie to, co każdy kolekcjoner doskonale zna z autopsji.

I kolekcjonowanie trwa, mimo, że ktoś i coś nam mówi, żeby przestać:
- bo nie ma na to już miejsca;
- bo ile już na to się wydało;
- bo kogo to oprócz ciebie interesuje;
- bo żebyś miał z tego jakiś pożytek;
- bo ile można na ten temat mówić;
- bo komu to przekażesz;
- bo już to masz (a przynajmniej bardzo podobne);
- bo ile można jeździć po aukcjach, giełdach lub siedzieć w Internecie;
- bo może poświęcił byś czas na pożyteczniejsze rzeczy;
- bo może przestałbyś być dziwakiem;
- bo mimo „to” Cię kocham.

Atmosfera dalszej części spotkania była zdecydowanie bardziej poważna. Marcin Orłowski opowiadał bowiem o wydawnictwach drugiego obiegu, a te, co jest rzeczą oczywistą, pojawiały się w czasach, gdy istnienie niezależnej prasy wymuszała konieczność.

Myliłby się jednak ten, kto spodziewałby się opowieści o latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, czasach KOR i pierwszej „Solidarności”. Gość z Torunia podczas swojej prelekcji zaprezentował bowiem wydawnictwa sięgające nawet końca XVIII wieku!

Bardzo istotną częścią tej swoistej lekcji historii Polski był przegląd tytułów prasy podziemnej. W oczy rzucały się daty w winietach prezentowanych wydawnictw. Gazety takie jak „Niepodległość”, „Robotnik” czy „Wolne Słowo” ukazywały się w okresie II wojny światowej, czasach komunistycznego PRL, „Solidarności” i stanu wojennego. Ich początków można szukać jednak znacznie wcześniej, jeszcze w XIX wieku! Kilka pokoleń Polaków zmagających się z kolejnymi władzami, walczących o wolność dla siebie i swojego kraju...

Niewykłym momentem spotkania były wspomnienia Marcina Orłowskiego z lat osiemdziesiątych XX wieku. Gość wieczoru opowiedział o działalności i losach toruńskiej drukarni podziemnej (zdradzając rolę pasty „Komfort” w walce o niepodległość) oraz o pomyśle na nadawanie audycji Radia Solidarność z nadajnika podczepionego pod balon, który musiał być wypuszczony w odpowiednim miejscu, by o właściwym czasie przelatywać nad Toruniem wprowadzając próbujące namierzyć nadajnik wojskowe służby w niemałe zdumienie.

Spotkanie z Marcinem Orłowskim to nie tylko wykład o minionych czasach. Gość Klubu przywiózł z sobą do Ostrowa niektóre eksponaty ze swojej kolekcji: prasę, książki (z obowiązkowym „Małym konspiratorem” na czele), ulotki, obwieszczenia, kalendarze, pocztówki. Po zakończeniu oficjalnej prelekcji była więc okazja, by na własne oczy obejrzeć pamiątki po wieloletniej walce o wolność słowa, a także by porozmawiać o czasach, które - miejmy nadzieję - już na zawsze pozostaną jedynie historią. ■

Z OSTATNIEJ CHWILI: miło nam poinformować, że gość Ostrowskiego Klubu Kolekcjonera Marcin Orłowski odznaczony został przez Prezydenta RP „Krzyżem Wolności i Solidarności”. Uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej z lat 1956–1989 odbyła się 15 lutego 2016 r. w Sali Malinowej Hotelu „Pod Orłem” w Bydgoszczy.

Stowarzyszenie "Ocalić od zapomnienia"

KRS 0000401182

NIP 622-278-12-31
REGON 301977561

ZIELONA ŻYRAFA - profesjonalne strony www

Adres do korespondencji

ul. Konopnickiej 3/12
63-400 Ostrów Wielkopolski

e-mial: dziesiate@gmail.com

Darowizny na rzecz stowarzyszenia
przekazywać można na konto bankowe

52 8430 0009 2002 0021 6775 0001